pirometr

Ocieplanie poddasza z pirometrem

Od kilu lat mieszkam wraz z rodziną w niedużym domku jednorodzinnym. Ostatnio, gdy urodziło nam się drugie dziecko, postanowiliśmy zagospodarować, od lat nieużywane poddasze, aby zaaranżować tam sypialnie dla mnie i męża, a naszą przerobić na pokój dla naszego najmłodszego dziecka.

Pirometr pożyczy od kolegi

pirometrJednak, aby cokolwiek zrobić poddasze najpierw trzeba było zaizolować. Chcąc zaoszczędzić, bo wiadomo dziecko wiąże się zawsze z zwiększeniem wydatków, mąż zaoferował się, że zrobi to sam. Na początku byłam do tego nieco sceptycznie nastawiona, jednak on zapewniał mnie, że w internecie jest cały instruktarz jak to zrobić, a do tego wypożyczy od kolegi pirometr i kamerę termowizyjną, aby zbadać miejsca przez które ciepło ucieka. Postanowiłam mu zaufać, w końcu prawie nigdy nie zawiodłam się na jego pracy. Poza tym termowizja wykaże wszelkie nieszczelności, także nie może się nie udać, no i zabrał się do pracy. Najpierw były wielkie zakupy, pianka poliuretanowa, gipsy, panele i tak dalej. Mieliśmy szczęście gdyż kamera termowizyjna wykazała, że nasze poddasze nie jest w najgorszym stanie i wystarczy zwykła izolacja z wełny, a także pianka nałożona na szczeliny przy oknach. Muszę szczerze powiedzieć, że kamery termowizyjne, robią naprawdę dobrą robotę.

Jeszcze zanim nałożyliśmy tynk byliśmy w stanie stwierdzić, gdzie trzeba izolację poprawić, co w znacznym stopniu zaoszczędziło nam pracy. W naszej sypialni nigdy nie jest zimno, a co najważniejsze okna są szczelne, a to z nich zwykle wieje. Mój mąż odwalił kawał dobrej roboty.